Mirki, proszę wyjaśnijcie mi…

Mirki, proszę wyjaśnijcie mi to i przy okazji odpowiedzcie czy jestem komuchem tak myśląc? Od dłuższego czasu mnie to zastanawia i wręcz denerwuje taki stan rzeczy, ale może ktoś mi otworzy umysł i powie, że źle myślę

Pytanko: Dlaczego ludzie w Polsce mają wbity kult zapierdalania i pracowania na 100%, a jeśli ktoś chce się opierdalać to się go krytykuje?

Przecież przykładowo: Kasjerka w Polsce zarabia 2k gdzie wynajem mieszkania w większym mieście też kosztuje 2k. O kupnie na własność nie mówię, bo w Polsce to niemożliwe z mało prestiżową praca. I zarabia ona jakieś 1/3 tego co by zarabiała zagranicą, w Niemczech. Ale ona pracuje na 100% wydajności i nie ma tak, że kasjerki w Lidlu w Niemczech kasują aż 3x więcej klientów i produktów, więc czemu ona nie może zwyczajnie pracować na poziomie 1/3 wydajności i nie ma społecznie zezwolenia na to?

Taka sprzątaczka w Szwajcarii może po roku pracy kupić sobie na luzie nowy samochód z salonu. Uwzględniając też koszty utrzymania. U nas nie ma szans.

Niektórzy powiedzą, że tak działa kapitalizm i wolny rynek. W bogatych krajach jest większa konkurencyjność to więcej się zarabia. Ale z etycznego punktu widzenia to jest chyba straszne, że ktoś wykonuje tyle samo pracy, a dostaje w zamian mniej 3x wynagrodzenie.

Tak samo specjaliści w Polsce po studiach zarabiają tyle co robole w UK co mieli całe życie w tyłku. To jest sprawiedliwość ekonomiczna i społeczna?

#kiciochpyta #gospodarka #pracbaza #zarobki #emigracja #polska #ekonomia