„Nie ma czegoś takiego jak dokument do końca obiektywny”

Najwięcej radości sprawiłoby mi, gdyby obnażone w moich filmach fakty, dowody łamania praw człowieka przełożyły się na konkretne działania tak, żeby takich nadużyć już nie było. Ale niestety rzadko to się dzieje – mówiła dziennikarka i reportażystka Ewa Ewart, która była gościem programu „Ostatnie piętro” w TVN24 BiS. Jak stwierdziła, „nie ma czegoś takiego jak dokument do końca obiektywny”. – Obiektywizm kończy się w momencie, kiedy dokonuję pierwszych wyborów, że opowiem temat z takiej perspektywy kosztem innej, że z puli 25 potencjalnych rozmówców wybiorę pięciu bohaterów. Efektem jest propozycja interpretacji wydarzeń przefiltrowana przez moje subiektywne wybory – tłumaczyła.